czwartek, 27 stycznia 2011

czerwienie

Walentynki tuż, tuż, na Waszych blogach powoli się zaczerwienia, to i u mnie czerwona i wiśniowa czesanka poszła w ruch :)

Nie martwcie się, nie przerzuciłam się całkowicie na filcowanie - to tylko w tym tygodniu tak głośno na moim blogu o broszkach - taki boom, chwilowa euforia; w przyszłym tygodniu obiecuję Śpioszki (pod warunkiem, że maszyna nie jest obrażona, że tak długo kurz ją pokrywał:))

18 komentarzy:

  1. Sliczne walentynkowe kwiato-broszki:))))
    Pozdrawiam Asia

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczególnie ta pierwsza jest fajna! Taka energetyczna! Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wciągneło cie na maksa:) to dobrze ze doskonalisz warsztat, a maszyna chyba szybko da sie przeprosic:) pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne czerwone kwiecie:) Fajny kształt nadajesz im. Widzę że rzeczywiście filcowanie ma tendencje wciągające- i tak trzymać bo efekty tego "wciągania" coraz lepsze :). Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  5. twoja zabawa z filcem jest całkiem ciekawa :)
    i kwiaty wychodzą piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak dla mnie bosko. Bardzo podobają mi się Twoje kwiaty.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale soczyste!!!! Oj kusi mnie żeby też spróbować... może dziś sie uda!!!! A fakt- filcowanie wciąga oj wciąga! pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  8. Sliczniutkie coraz lepsze i ładniejsze,aż zaczynam się bać...

    OdpowiedzUsuń
  9. Jej następne cudne broszki. Wciągnęło Cie to filcowanie. Super te broszki

    OdpowiedzUsuń
  10. super te brochy Ci wychodzą :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiękne broszki, dzięki kolorkom są takie romantyczne ;-))

    OdpowiedzUsuń
  12. Śliczne broszki! Poprzednie prace filcowe również świetne! Widzę, że filcowanie faktycznie wciąga :) Sama muszę spróbować przy najbliższej okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej Galeryjko :)!
    Zapraszam Cię do mnie po wyróżnienie :):):)

    OdpowiedzUsuń
  14. ale cię wciągnął ten filc............musisz teraz nazwę bloga zmodyfikować, a póki co zapraszam koleżankę po wyróżnienie do mnie papatki!

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za każde słowo...