sobota, 4 września 2010

nareszcie weekend...

...teraz nic mnie nie oderwie od maszyny:) Czas na ostatnie Anielice w tym tygodniu. Tym razem uczesana, ale 'obiecuję', że ostatnia będzie jak porażona piorunem, a co! ;)
Miłej, słonecznej soboty życzę wszystkim! Buziaki!

17 komentarzy:

  1. ju z niecierpliwoscia czekam na tildunie :*

    OdpowiedzUsuń
  2. maszyna szyje . co jej było?

    OdpowiedzUsuń
  3. moja nie, wciąż martwa. babciowa mi teraz pomaga w zastępstwie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach kolejna piękna Anielica:)Ciepło pozdrawiam i życzę miłej soboty:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Super!
    No i chciałam dodać, że jak mi się uda to odwiedzę Was na Festiwalu a jak sie jeszcze bardziej uda...za rok stanę raźno obok :) bo spodobał mi się pomysł :) No ale ogłady muszę nabrać, wprawy i umiejętności :)

    OdpowiedzUsuń
  6. anielica przepiekna !!!widze ze spotkamy sie we wrocławiu !!

    OdpowiedzUsuń
  7. hmm... do Wrocławia się nie wybieram :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wygląda azjatycko:) Śliczna:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Te ha quedado preciosa. Me encanta la tela.
    Besitos desde España

    OdpowiedzUsuń
  10. Normlanie japoneczka Ci wyszła:D

    OdpowiedzUsuń
  11. W takiej sukience to sama bym pochodziła! :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Anielice porażone piorunem są bardzo zabawne, wywołują uśmiech :-), haha. Ta pięknie uczesana...Rozważna czy Romantyczna...? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale elegancka. Oszałamiająca suknia.

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za każde słowo...